AVOID DREAM ALGARVE
Nie wiem gdzie tutaj jest „dream”, raczej w nazwie powinno być KOSZMAR ALGARVE. Ludzie, unikajcie tego miejsca jak ognia. Nawet nie wiem od czego mam zacząć swoją recenzję, jest tyle negatywów. Może od początku.
Nocleg rezerwowany był przez booking. (34 rua da Barragem) Zacznijmy od tego, że Szanowni Panstwo nie lubią się przepracowywać. Proszę sobie wyobrazić, że czas na zameldowanie ma się od godziny 16 do godziny 19. Jeśli nie daj Boże spóźni się samolot, czy z jakichkolwiek innych przyczyn przyjedziecie później, to musicie ZAPŁACIĆ :) nie wystarczy im to, że opłaciliście pokój - generalnie płacicie za wszystko. Więc za zameldowanie się po godzinie 19 również - 20 euro. A jeśli przyjedziecie po północy to będzie jeszcze drożej! Czy to nie absurd?
Druga kwestia jest taka, że odbieracie klucze w zupełnie innym miejscu niż jest Wasz pobyt. I nie są to 3 minutki piechotką. Jeśli ktoś nie ma auta - o zgrozo. Współczuję na starcie. Jak już jesteśmy przy odbiorze kluczy - kolejka w szanownym biurze jest na godzinę czekania. Żenujący proces pokazujący, że ci ludzie chcą zwyczajnie zarobić na turystach i nikogo nic nie obchodzi. Liczy się tylko kasa.
Jak już w końcu jest nasza kolej, Szanowna Pani w biurze pokazuje nam LISTĘ RZECZY ZAKAZANYCH I KAR Z NIMI ZWIĄZANYCH. Czytamy, że jak nie wyniesiemy śmieci (SIC!!!!!), to będziemy płacić 20 euro kary, jak zgubimy klucze 100 euro, jak cośtam jeszcze 200 euro, generalnie jest lista rzeczy za które płacimy! Kto tak postępuje?
Myślimy sobie, że po tym beznadziejnym procesie będzie lepiej. Dalej jest tylko weselej :)
Trafiamy w miejsce naszego zamieszkania po 10 (!!!) minutach jazdy SAMOCHODEM od miejsca w którym odebraliśmy nieszczęsne klucze. Znów - powodzenia osobom bez auta.
Widzimy jakiś opuszczony dom, chwila konsternacji, czy to nasze miejsce zamieszkania - nasze jest obok, przyklejone do opuszczonego. Wchodzimy do środka - niemiłosierny smród od środków owadobójczych. Wchodzimy do pokoju, na podłodze mrówki. W szafie - mrówki. Wchodzimy do kuchni - to samo. Mrówki urządziły sobie w tym miejscu mrowisko :) w naszym spaniu. Myślimy - trzeba złożyć skargę. I teraz uwaga - nie można jej złożyć, bo 1. ZA KONTAKT SIĘ PŁACI :) 2. W SUMIE NAWET NIE WIADOMO DO KOGO SIĘ ZGŁOSIĆ, BO NIKT SIĘ TOBĄ NIE INTERESUJE :) na tym etapie jesteśmy już głodni i na maksa poirytowani. Chcemy coś zjeść, okazuje się, że patelnie również są niekompatybilne z kuchenką indukcyjną, więc powodzenia. I wracamy do punktu poprzedniego - nie ma z kim i jak się skontaktować. Jak już JAKOŚ zrobiliśmy jedzenie (w garnku) to schowaliśmy je do lodówki. Po czym zniknęło :) może zostało wyrzucone, może zjedzone. Kto to wie.
Wykończeni myślimy że trzeba iść spać, z mrówkami i w totalnym gorącu, ze smrodem od środków owadobójczych. Okazuje się, że nie możemy otworzyć okien ani drzwi, bo wejdą nam wielkie karaluchy, które biegają sobie wieczorkiem pod naszymi oknami. Więc śpimy w gorącu :).
To jest miejsce do zgłoszenia do rzecznika praw konsumenta. Takie biznesy powinny być zamykane w 5 minut. Dramat. Ocena tego miejsca na 2,6 jest zdecydowanie za wysoka. Jedyne co mnie w tym miejscu cieszy, to że czas mija szybko i szybko można stąd wyjść.
Szczerze ODRADZAM to miejsce wszystkim, którzy chcą wypocząć a nie osiwiec po urlopie. Nie róbcie sobie tego, nie warto.








