Banalny błąd szybko obraca się w obraz braku profesjonalizmu i szacunku do klienta.
Sklep "sklep.max-trade.pl" funkcjonuje także pod nazwą "max-trade.pl" oraz "srubydokol.eu", oraz figuruje na co najmniej jednym z popularnych portali aukcyjnych. Ja znalazłem go poprzez "srubydokol.eu", ale tożsamość wszystkich stron jest oczywista (asortyment, logo, dane kontaktowe, stopka sprzedawcy w wiadomościach mailowych), dlatego wymieniam wszystkie nazwy.
Zamówienie dotyczyło dwóch rodzajów nakrętek do kół. Jeden rozdaj udało się otrzymać zgodnie z zamówieniem, ale drugi dostarczono już jako bardziej przypadkową mieszankę nakrętek, z których znaczna większość posiadła parametry czyniące je bezużytecznymi dla mnie.
Błąd idiotyczny, zważywszy specjalizację sklepu i stopień zaawansowania zamówienia, ale błędy się zdarzają, rzecz ludzka.
Dzwonię do sklepu. Pan Paweł dość szybko przyznaje że "ktoś inny pakował część zamówienia" (choć to nic nie wnosi). Zważywszy, że paczka została mi przesłana dalej (za granicę) przez pośredniego odbiorcę, jej zwrot jest nieopłacalny i standardowa metoda reklamacji jest kłopotliwa. Szanując czas i portfel swój i sprzedawcy proponuję, że złożę drugie zamówienie, ale tym razem już z przesyłką bezpośrednio na zagraniczny adres (ze względów praktycznych), sugerując że sklep powinien rozważyć opłacenie przesyłki.
Pan Paweł szybko szacuje, że to wyjdzie za drogo, zważywszy na wielkość zamówienia, więc umawiamy się, że napiszę maila z ponownym opisem sprawy i danymi, a Pan Paweł w dogodniejszej chwili odniesie się do niego z propozycją rabatu jaki uzna za możliwy (kwota zamówienia nie jest duża więc prawdopodobnie będę musiał dopłacić także do przesyłki). W atmosferze wzajemnego zrozumienia kończy się rozmowa.
Przesyłam umówionego mail-a, z jasnym opisem problemu, odwołaniem do zamówienia i rozmowy telefonicznej. Z własnej inicjatywy załączam zdjęcie nakrętek, na którym widoczne są wszystkie otrzymane nakrętki, w tym z widocznymi oznaczeniami tych "wymieszanych" (nie wszystkich, bo o takie zdjęcie trudno, a to przecież nie dowód w sprawie kryminalnej). W odpowiedzi mail od Pana Pawła: "Proszę o dołączenie zdjęć wszystkich nakrętek."
W jednej chwili uczciwy człowiek, który niby jasno porozumiał się ze sprzedawcą, nagle czuje się jak oszust.
Siedzę więc i myślę jak mam te nakrętki sfotografować żeby uniknąć dalszego absurdalnego "procesu dowodowego".
Decydując się na transakcję z tym sprzedawcą warto z góry przemyśleć jakąś metodę, bo może się to okazać strata czasu (ja ostatecznie doszedłem do takiego wniosku). Aż sam zastanawiam się czy to nie mnie naciągnięto, na zasadzie "bo tak było łatwiej, a komu by się chciało dociekać?".


