Po co dać klientowi znać, że ma zadłużenie na koncie jak można mu wyłączyć prąd?
Opinię o PGE Energetyka Kolejowa (dalej będę ją nazywała PGEEK) piszę po tym, jak w dwóch lokalach, których jestem właścicielką w dniu 23.02.2026 został wyłączony prąd przy zaległości, na łączną kwotę ok. 255 PLN, której to termin przypadał w lutym oraz zaległości z marca na kwotę ok 265 PLN (łącznie 528 PLN zadłużenia z dwóch lokali na dzień wyłączenia prądu). Dlaczego wystąpiło zadłużenie i co się wydarzyło po drodze?
Zarządzanie lokalami, które są przeznaczone na wynajem, przekazałam zewnętrznej firmie, która miała płacić rachunki. W tym też czasie przeprowadziłam się na kilka miesięcy do innego miasta. Niestety firma zarządzająca nie zorientowała się, że jest jakaś niedopłata, bo PGEEK nigdzie na koncie klienta nie pokazuje informacji czy faktury są zapłacone czy nie i jakie jest bieżące saldo klienta, jedyne co na tej stronie widać to listę faktur (nota bene bez wskazania jakiego adresu poboru dotyczą więc przy dwóch lokalach trzeba wchodzić w każdą fakturę i sprawdzać którego lokalu dotyczy). Również na fakturach nie ma informacji, że jest jakiekolwiek zadłużenie. Po około 3 tygodniach od terminu płatności faktur za luty tj. 27.02, PGEEK wysłało listem poleconym wezwanie do zapłaty. List odebrała recepcja budynku gdzie jest mój adres korespondencyjny i tam ten list na mnie do dzisiaj czeka, bo, jak napisałam, mieszkam obecnie w innym mieście. W międzyczasie ani samo PGEEK ani zespół windykacji nie podjął jakiejkolwiek innej czynności by dać mi znać, że jest niedopłata, nie wysłał sms-a, maila, nie zadzwonił, po prostu cisza. W dniu 20.03 dział windykacji PGEEK wysłał „wiadomość systemową”, w której chciał mnie poinformować, że prąd zostanie wyłączony i że należy zabezpieczyć mienie przed jego utratą (jak cudownie, że się moim mieniem zajęli!). Niestety tylko chciał, bo ta wiadomość trafiła do skrzynki spam, więc nie miałam pojęcia, że coś się dzieje (zaległość / planowane wyłączenie prądu), nie mam w zwyczaju przeglądania skrzynki spam, o ile czegoś nie szukam. W dniu 23.03, wg informacji, którą otrzymałam potem od działu windykacji, pracownik windykacji próbował się ze mną skontaktować o 8:45 ale ponieważ mój telefon był wyłączony (to chyba normalne, że czasami człowiek ma prawo wyłączyć telefon, na przykład jak ma ważne spotkanie), to o 9:00 rano został wyłączony prąd w obu lokalach (po co mieliby wyłączyć prąd w jednym lokalu, oczywiście najlepiej od razu w dwóch). O problemie dowiedziałam się dopiero w momencie, kiedy najemcy poinformowali zarządcę o tym, że nie ma prądu, a ten po wielokrotnych próbach skontaktowania się telefonicznie z BOK i za każdym razem odbiciu się od bota, który jest po prostu beznadziejny, poddał się i w okolicach 13:00 skontaktował się ze mną. Zapłaciłam od razu zaległość i wysłałam potwierdzenie pocztą i MMSem, niestety tego dnia prąd nie został włączony, wobec tego najemcy co najmniej cały dzień i noc spędzą bez prądu.
Tak więc podsumowując firma PGEEK ma klina „głęboko gdzieś” – na koncie internetowym poza wykazem faktur nic się nie można dowiedzieć, na fakturze nie ma informacji o zaległościach, do BOK się nie da dodzwonić, komunikacja z klientem nie istnieje (komunikacja rozumiana jako przekazanie informacji i upewnienie się, że do nadawcy informacja dotarła) a windykacja należności polega na wyłączeniu prądu. Jedyne co mogę polecić to omijanie tej firmy szerokim łukiem, sama od razu zmieniam sprzedawcę prądu, od takich firm trzeba się trzymać z daleka (i mieć nadzieję, że się na rynku nie utrzymają).
